True False

"Some people really important to us do some bad things, because they love us "

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Witam!
Przepraszam wszystkich za moją długą nieobecność na blogu.
Zaczęła się szkoła i trzeba wziąć się do roboty.. ;/
Postaram się dodać coś niedługo . <3

Dziękuję za komentarze !
Tagi: Przeprosiny
30.09.2012 o godz. 10:58


Co jeśli chcesz wiedzieć za dużo?
Ponad swoje wiadomości.
Informację.
Wiedzę.
Wiek.
Czas.
Znać lepiej.
Mieć pojęcie o teraźniejszości.
Być świadomym .
Nie licząc się z konsekwencjami, które prędzej, czy później nadejdą…


Przez moje ciało przeszedł pieprzony chłód, a uszy od paru minut dręczyła pewna rozmowa.
-Przywiozłeś ?
-Tak.
-Gdzie?
-Na samym dole.
-Dobra robota.
Usłyszałam.
O co chodzi ?
Co się stało ?
Gdzie ja w ogóle jestem ?!
Powoli zaczęłam otwierać swoje zmęczone powieki.
-Ja ją znalazłem, chcę być pierwszy.
-Nie twoja kolej.
-Ale...
Ponownie dotarły do mnie słowa rozmówców, znajdujących się na zewnątrz.
Wszystkie głosy należały do mężczyzn.
Jednak żaden nie był mi znany.
Zaczęłam się denerwować i zdawać sobie sprawę, że to ,że tu jestem nie jest bezcelowe…

Ostrożnie poruszyłam swoim obolałym ciałem. Betonowa posadzka, na której teraz leżałam, aż buchała zimnem i wilgocią, sprawiając, że przez moje ciało przechodziły nieprzyjemne dreszcze, promieniujące od góry do dołu.
Nie zważając na ból , postanowiłam zmienić swoją pozycję, jednak coś było nie tak.
Spojrzałam w dół.
Gruba warstwa taśmy izolacyjnej, przylegała ściśle wokół moich rąk i nóg, splatając je w mocnym uścisku.
Przez strach, który we mnie narastał, zaczęłam szarpać kończynami na prawo i lewo, by w jakikolwiek sposób polepszyć stan mojej sytuacji, a nie leżeć jak sierota, czekająca na pomoc z nieba.
Po paru chwilach, męczącej próby rozerwania ustrojstwa, dałam sobie spokój, ponieważ i tak bym za dużo nie zdziałała, będąc w moim stanie.
Podniosłam się z podłogi, zaciskając zęby.
Nie mam pojęcia co się ze mną działo, kiedy spałam, jednak wiem, że nie było to nic przyjemnego.
Gdy wreszcie usiadłam, rozejrzałam się po pomieszczeniu.
Moim oczom ukazały się obdarte z tapet ściany, których części zwisały gdzieniegdzie.
Betonowa podłoga, pokryta była wyrytymi napisami, których nie mogłam rozczytać.
Żarówka zawieszona na suficie, pokryta pajęczynami, dająca bardzo słabe światło.
W samym rogu, stało krzesło, do którego były przymocowane, grube sznury, koloru szarego.
Na jednym z nich zauważyłam plamy.
Były koloru bordowego, fioletowego.
Krew.
Moje ciśnienie wzrosło.
Wyostrzyłam swój wzrok, przez co ujrzałam, wielką kałuże ciemno-czerwonej cieczy na podłodze.
Przerażona zakryłam usta dłonią.
Mój oddech na moment stanął, oczy rozszerzyły się jak spodki, a serce na ułamek sekundy ucichło.
Każda moja cząstka, chciała jak najszybciej się stąd wydostać.
Od tej chwili zrozumiałam w jak ogromnym jestem niebezpieczeństwie .
Nagle usłyszałam ogromny huk otwieranych drzwi.
Wszystkie narządy podeszły mi do gardła.
Zesztywniałam, marząc o tym by pozostać niezauważoną.
Jednak nie było na to najmniejszych szans, ponieważ czułam na sobie wzrok osobnika.
Lustrował mnie nim od stóp do głów.
Powoli zaczął zmierzać w moim kierunku.
Nie miałam najmniejszej odwagi spojrzeć się w jego stronę.
Odległość między nami coraz prędzej malała.
Mężczyzna, uklęk przede mną, oczekując jakiejkolwiek reakcji z mojej strony.
Ja jednak nie umiałam tego zrobić, przez paraliż, który wdarł się w moje ciało, niczym bestia.
Cała zaczęłam drżeć , nie wiedząc co mnie czeka.
Poczułam jego dłoń na moim policzku.
Była miękka, a nie szorstka, czego się spodziewałam.
Potarł go delikatnie kciukiem , po czym złapał mnie za podbródek zmuszają mnie do kontaktu wzrokowego.
-Słuchaj mała, teraz będziesz grzecznie wypełniała moje polecenia, bo w innym wypadku, mogę być nieprzyjemny, a tego przecież nie chcemy . Prawda ?
Nie odpowiedziałam.
Nie miałam odwagi.
Nie spodobało mu się to.
Odchrząknął, po czym delikatnie uderzył mnie w policzek.
Nie miałam wyboru musiałam na niego spojrzeć.
____________________________________________________
Witam !
Na sam początek chciałabym podziękować za komentarze i odwiedziny . To naprawdę wiele dla mnie znaczy i daje do zrozumienia, że moja praca nie idzie na marne. :)
Co do rozdziału to jest podzielony na części, ponieważ nie mam czasu na napisanie całej notki, która byłaby na prawdę długa, a głupio by było gdybym nie dodała, skoro pod poprzednim jest już 9 komentarzy,ale bez obaw niedługo pojawi się druga część.
Mam nadzieję, że pomimo tego, że nie jest długi i nie dzieje się w nim zbyt dużo to pozostawicie jakąś opinie . :)
Do zobaczenia <3
Justin.jpg
07.08.2012 o godz. 13:31

Witam !

Gdybyście, chcieli się mnie o coś spytać zapraszam na mój profil http://www.formspring.me/PolishBeliebers

ZAPRASZAM !
<3
formspring.png
Tagi: Pytania .
25.07.2012 o godz. 16:40
9 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ !

+ informacja od Ryana ;pppppppp

(nie wiem czy to prawdziwe... jednak co do opisu, to muszę się zgodzić .. #LOL :D)

Pozdrawiam <3
LoL.gif
Tagi: Informacja
24.07.2012 o godz. 19:10

-Nie wierze Ci ! Jesteś fałszywym bandytą ! Jakim prawem masz czelność mówić tak o moim ojcu !!! – wykrzyczałam mu prosto w twarz , czerwieniejąc ze złości.
Byłam naprawdę wściekła.
Chciałam rozszarpać go na strzępy!
Jednak nie z furii, która buzowała we mnie, niczym lawa pragnąca wydostać się z krateru wulkanu.
Z niedowierzania i lęku.
Moim jedynym pragnieniem w tej chwili, było to, żeby wszystko czego się do tej pory dowiedziałam, okazało się jednym wielkim kłamstwem.
Bujną wyobraźnią .
Jednak rzeczywistość była zupełnie inna .
-Wierz, albo nie, ja wiem swoje. – powiedział chłopak, używając specyficznego tonu głosu.
Jakby było to coś normalnego.
Zdarzającego się na co dzień.
Może w jego przypadku tak, lecz w moim absolutnie nie.
Spojrzałam na niego ze łzami w oczach.
Miał tak obojętny wyraz twarzy.
Mój umysł zaczął płonąć, przez natłok dzikich emocji.
Wybiegłam z piwnicy na dwór.
Strach wdarł się w moją duszę, opatulając mnie od stóp do głów.
Serce biło z taką szybkością , jakby już nigdy nie dane mu było przestać.
Prędko opuściłam posesję domu.
Byle jak najdalej od tego miejsca.
Biegłam przed siebie, nie mając pojęcia gdzie dokładnie zmierzam.
Czułam wewnętrzną potrzebę ucieczki od wszystkiego.
Od życia.
Znalazłam się w samym centrum miasta, które wieczorem zamienia się w główny punkt rozrywki.
Tętni życiem.
Poszłam w stronę klubu, stojącego na rogu.
Już z oddali można było usłyszeć głośną muzykę, jak również śmiechy i krzyki.
Dostęp do lokalu nie był blokowany, przez żadnego ochroniarza, dzięki czemu od razu mogłam powędrować do środka.
Na samym wejściu uderzyła mnie fala gorąca.
Całe pomieszczenie, było wypchane po brzegi tańczącymi ludźmi, którzy definitywnie dobrze się bawili.
Kolorowe światła dodawały pomieszczeniu, odpowiedniego wyrazu.
Migały na przemian, w rytm muzyki.
Fioletowe, niebieskie, czerwone…
Alkohol lał się strumieniami.
Niektórzy już w stanie wskazującym, a inni jeszcze nie.
Jedynie ja tutaj nie pasowałam.
Przygnębiona i zaniepokojona.
Absolutnie nie mogąca, wtopić się w tło, bardzo dobrze mi dotąd znane.
Przecisnęłam się przez szalejący tłum, w poszukiwaniu baru.
Znalazłam go na samym końcu sali.
Nie był duży, lecz jego oryginalny wystrój, przyciągał uwagę.
-Dwa razy Cold River.- powiedziałam, do kelnera, który właśnie polewał whiskey.
-Już się robi !- odpowiedział z entuzjazmem, którego ja nie podzielałam.
Po niecałych dwóch minutach, zamówione przeze mnie drinki, były gotowe.
Koiły mnie swoim wybornym smakiem.
Intensywna goryczka, zbilansowana owocowo-cytrusowym posmakiem.
Uwielbiam to.
Czułam, jak moje mięśnie się rozluźniają, ciało przestaje stawiać jakikolwiek opór, a rozchodzące się po nim ciepło, dociera do najbardziej spiętych miejsc.
Od razu zapomniałam, o Bożym świecie.
O problemach.
Po krótkiej chwili, obydwie szklanki zostały przeze mnie opróżnione.
Położyłam pieniądze na blat, po czym wstałam z krzesła i udałam się w kierunku wyjścia.
Moim dzisiejszym zamiarem, pomimo wcześniejszych wydarzeń, nie była chęć upicia się do nieprzytomności, a zwyczajne zaspokojenie, które nie wymknęło się spod kontroli.

Wracając do domu, ponieważ jednak postanowiłam tam wrócić, nie przejmowałam się tym co dziś usłyszałam, tak bardzo jak na początku.
Jakby ktoś, za pomocą magicznej różyczki, wypędził wszystkie negatywne emocję , z mojego umysłu.
Czułam się o niebo lepiej .
Wolna.
Bez ciężaru.
Zdecydowałam, nie wchodzić do domu normalnie, przez główne drzwi, a posłużyć się piwnicą.
Nadal nie miałam najmniejszej ochoty spotkać się z ojcem, po tym co widziałam.
Pewnie zacząłby zadawać pytania, typu :
Gdzie byłaś ?
Dlaczego nie powiedziałaś mi, że wychodzisz?
Po co tam poszłaś ?
. . .
Już nawet nie wiem, czemu się mnie ciągle o to pyta.
Przecież doskonale wie, że mam pewne zasady, a opuszczanie domu o późnych godzinach jest czymś absolutnie normalnym, w tym domu.
Z czym powinien już się dawno pogodzić.
Jednak on nadal ciągnie swoje.
Może chcę zrobić z siebie dobrego tatusia ?
Jak na razie jest na złej drodze.

Jak wcześniej postanowiłam, tak zrobiłam.
Udałam się w kierunku garażu, by później przejść przez piwnice i znaleźć się w domu.
Byłam w połowie drogi i miałam wchodzić na pierwszy stopień schodów, gdy zorientowałam się, że coś mi nie pasuje .
Rozejrzałam się po pomieszczeniu, by upewnić się, że wszystko gra.
Szafy, półki i inne duperele, stały tak jak zawsze, na swoim odwiecznym miejscu.
Wszystkie drzwi, również były ok.
Choć jedne przykuły moją uwagę.
Klamka, była uszkodzona.
Podeszłam bliżej.
To właśnie za tymi wrotami, uwięziony jest nieznajomy.
Postanowiłam sprawdzić, czy wszystko jest w porządku.
Jeżeli sytuację, w której chłopak się znajduję, w ogóle można tak nazwać.
Pociągnęłam za drzwi, które w błyskawicznym tempie otworzyły się, ukazując przede mną pustkę .
Nie ma go .
Nie ma sznurów, którymi został związany.
Nie ma nic.
Przestraszona dokładnie zlustrowałam całe pomieszczenie, w poszukiwaniu jakichkolwiek oznak.
Zero.
Może już go zabrali ?- pomyślałam.
Nie .
Przecież mają „zająć się ” nim dopiero jutro.
Coraz bardziej zaniepokojona, zaczęłam się cofać, w stronę otwartych drzwi.
Moje serce stanęło, gdy nieoczekiwanie na coś wpadłam.
Coś co nie przypominało ściany.
W błyskawicznym tępię, silne ręce uniemożliwiły mi jakikolwiek ruch!
Zaczęłam się wyrywać, jednak byłam bez szans.
Nagle moje usta zostały zakryte, jakąś chusteczką nasiąkniętą specjalnym specyfikiem, który sprawił, że moje oczy zaczęły się natychmiastowo zamykać .
Dalej nic nie pamiętam, ponieważ straciłam przytomność.

Ciąg dalszy nastąpi…

____________________________________________________

Hej!

Z góry przepraszam, za to, że nie dodałam rozdziału w ustalonym, przeze mnie czasie.

Miałam ważne sprawy rodzinne, które musiały zostać zrealizowane, przez co nie miałam czasu, na napisanie.

Jeżeli chodzi o sam rozdział to nie jestem z niego w żadnym stopniu zadowolona, (jak na pewno wy), jednak mogę was zapewnić, że w następnym będzie więcej akcji, no i pojawi się JUSTIN !
Tak więc do zobaczyska ;)
Pozdrawiam <3
True False.jpg
Tagi: Rozdział 3
23.07.2012 o godz. 21:28

Hej !
Chciałam wszystkich przeprosić za to, że nie dodałam rozdziału w określonym przeze mnie czasie.(sprawy rodzinne).
Jutro dodam, choćby mnie mieli zabić !
Tagi: Przeprosiny
22.07.2012 o godz. 15:35

Hej !
Chciałam wam napisać, że jeżeli chcecie by pojawił się kolejny rozdział, pod poprzednim ma znaleźć się 6 komentarzy .
Pozdrawiam !
Tagi: Informacja
18.07.2012 o godz. 07:18
Nic nie rozumiem …
Tata jakimś szefem ?
Od kiedy ?
Co to za chłopak ?
Dlaczego leży cały we krwi na podłodze mojej piwnicy ?
Zrobił coś złego ?
Czemu ci mężczyźni go pobili ?
Co tu się dzieje !!!

Pytania gnały przez moją głowę, niczym stado rozjuszonych byków.
Coraz to nowsze i dziwniejsze .
Było ich milion , a zero jakiejkolwiek odpowiedzi ,której teraz tak bardzo potrzebowałam, ale
wiem jedno.
Tata ukrywa przede mną tajemnicę, którą muszę rozwikłać.

Nagle usłyszałam zbliżające się kroki.
Dochodziły one zza drzwi.
-To oni . – wyszeptałam przerażona , po czym prędko podniosłam się z klęczek.
Co mam zrobić.
Uciec ?
Gdzie ?!
Są tak blisko, że gdy zrobię parę kroków, od razu mnie zauważą !
Jaka będzie ich reakcja ?!
Ja stojącą za drzwiami, nadstawiająca ucho i dowiadująca się sekretów z życia mojego ojca.
Tych świadczących, jaki jest naprawdę.
Chłopak, który tam leży, wie za dużo .
Może ja też !
Nie zważając na sytuację, popędziłam , niczym gepard rzucający się na antylopę, w stronę schodów , z których dziś zauważyłam całe zdarzenie .
Pokonałam wszystkie stopnie , błyskawicznie, o mały włos, nie spotykając się twarzą w twarz z podłogą.
Cała zmachana, dobiegłam do celu i już przekręcałam klamkę, gdy zorientowałam się, że drzwi, które mają za zadanie, wydostać mnie z tej przeklętej piwnicy są zamknięte .
Tylko nie to !
Zaczęłam za nią szarpać, aż do czasu gdy usłyszałam, za sobą.
-Mówiłeś, że zamknąłeś. – powiedział, jeden z mężczyzn, którego gruby głos, dane mi było usłyszeć wcześniej.
Przerażona nie wiedziałam co mam zrobić, gdzie się schować, by mnie nie zauważyli.
Niepewnie spojrzałam przez swoje lewe ramię .
Cała akcja rozgrywała się trochę dalej, niż to wcześniej przewidywałam, a mężczyźni na szczęście byli odwróceni do mnie tyłem.
-No, bo zamknąłem. To nie moja wina, że wybraliście akurat to miejsce, z tak cholernie zerżniętymi drzwiami.-wytłumaczył się drugi, który nie był już tak muskularny jak inni.
Na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że jest najsłabszym ogniwem.
W trakcie wypowiadania słów, miał bardzo niepewny ton głosu, jakby bał się, że coś mu zrobią.
-Radzę ci zatrzymać własne poglądy, dla siebie, zasrańcu, albo w przeciwnym wypadku to ty będziesz, leżał na tej zawszonej podłodze , zamiast tamtego kundla.- powiedział mój ojciec.
Już nawet nie wiem ,czy nim jest.
Z jego ust ani razu, nie usłyszałam, żadnego wulgarnego wyrazu, przez co był to dla mnie kolejny szok , który napotkał mnie dzisiejszego wieczoru.
Bezszelestnie i niezauważalnie, podeszłam do starego fotela, który znajdował się obok mnie.
Był on ulubionym siedziskiem mojej mamy, na którym spędzała każde wieczory, czytając książkę, oglądając filmy, bądź po prostu leżąc na nim do późnych godzin nocnych .
Po jej śmierci, tata szybko się go pozbył, mówiąc mi, że jest stary i nie nadaje się do użytku, jednak ja i tak miałam swoje zdanie na ten temat.
Widziałam jak niszczy go każde spojrzenie lub wspomnienie, dotyczące jego żony.
Zmarłej żony, z którą łączyła go głęboka i prawdziwa miłość, przez co postanowiłam, nie ciągnąć dalej tej kwestii i pozwolić mu na wyniesienie jakichkolwiek rzeczy, należących do jej osoby.
Fotel niestety był masywny i ciężko było go ruszyć, stąd nie tak od razu go przesunęłam.
Jednak w tej sytuacji liczył się dla mnie czas, dlatego nie zważając na nic , wytężyłam się i z całych sił pociągnęłam go do przodu, w skutek czego można było z daleka usłyszeć, dźwięk szorowania, po podłodze, czego nie przewidziałam .
-Co to było ?!- powiedział jeden z typków, znajdujących się na dole.
Nie tracąc ani chwili dłużej, schowałam się za fotel , przyglądając się im, z ukrycia.
-Jakby ktoś coś przesunął. – odezwał się kolejny, rozglądając się po pomieszczeniu.
-Sprawdźcie to .- nakazał im, mój ojciec.
W duchu modliłam się, by nie weszli na schody, bo jeżeli to zrobią, będzie źle.
Gdy stwierdzili, że są bezpieczni, stary fotel, ponownie wydał z siebie, odgłos, tym razem, o wiele głośniejszy, niż poprzednio.
Wszyscy mężczyźni, jak na „pstryk” odwrócili się, podążając w moim kierunku.
Sparaliżowana, zaczęłam rozglądać się wokół własnej osi, w poszukiwaniu jakieś deski ratunku.
Nic!
W sumie czego mogłam się spodziewać, schowana za fotelem.
Byli coraz bliżej mnie!
Przerażona tym co zaraz się wydarzy, zaczęłam napierać na ścianę, moimi plecami, jakbym chciała się w niej ukryć, co było nierealne.
Zbliżali się !
Moje ręce kurczowo złapały się jakiś wystających haczyków, znajdujących się tuż za mną.
Pomacałam je rękoma zdziwiona, że w ogóle coś takiego znajduje się w tym miejscu.
Kroki zaczęły robić się głośniejsze!
Odwróciłam głowę spoglądając na dwa pręty, które ściskałam, w danej chwili.
Pociągnęłam je w moim kierunku.
Nic!
Są tu prawie !
Tym razem pchnęłam je od siebie.
Drgnęły !
Może jeszcze uda mi się wydostać !
Pomyślałam , szerzej otwierając ukryte wejście.
Fotel, za którym cały czas byłam schowana, zaczął się ode mnie powoli odsuwać!
Błyskawicznie wgramoliłam się do tunelu, bo inaczej nie można było tego nazwać.
Zamknęłam za sobą małe blaszane drzwiczki, które uratowały mój tyłek.
Nie wiedząc, gdzie jestem, prędko poczołgałam się do przodu.
Wszędzie było ciemno, w skutek czego, nie wiedziałam dokąd idę.
Droga nie była specjalnie długa, po paru chwilach widok zaczął robić się coraz jaśniejszy .
Zorientowałam się, że jestem w szafie.
Szafie ?!
Co ja tutaj robię ?!
Szybko z niej wyszłam i nadal przestraszona, rozejrzałam się i po całym pomieszczeniu.
Znajdowałam się teraz w domu .
Zakłopotana udałam się do mojego pokoju, na górze.
Nie korzystając z prysznica, w ubraniach, położyłam się do łóżka, leżąc tyłem do drzwi.
Gdy nagle się otworzyły .
Bezzwłocznie zamknęłam powieki, by udawać, że śpię, jednak coś mnie podkusiło i je delikatnie otworzyłam.
Widząc odbijającą się sylwetkę taty w lustrze, serce zabiło mi wiele razy szybciej.
Co on zrobi ?!
Może potraktuje mnie identycznie jak tego chłopaka, który leży w piwnicy!
Pobiję,
zwiąże,
a później zamknie w podziemiach !
Obserwowałam każdy jego ruch .
Podszedł do mojego łóżka i nachylił się nade mną .
Przysięgam, że w tym momencie czułam, jak moje całe ciało, doznaje paraliżu .
Jednak moje wątpliwości szybko się rozwiały, gdy pocałował mnie w policzek szepcząc ciche
„Dobranoc ”.
Po czym wyszedł, a ja zastygłam w pozycji, niczym posąg, w muzeum.
Co to wszystko ma znaczyć !
Raz jest miłym, kochającym tatusiem, a po godzinach zmienia się w czarny charakter ?!
Gra na dwa fronty ?!
Czy powinnam coś z tym zrobić, a może olać to i udawać, że nic się nie stało ?
W trakcie moich bujnych przemyśleń, oczy zaczęły mi się powoli zamykać i takim sposobem odfrunęłam do krainy snów.

Obudziłam się, cała zlana potem.
Śniło mi się , przez pewnego rodzaju siłę, zostałam wciągnięta do tunelu, przez który dzisiaj się czołgałam.
Było w nim tak samo pusto i ciemno, jednak na samym końcu, paliło się czerwone światło.
Zakradłam się tam i zobaczyłam zadźgane ciało taty, a wokół niego trzech mężczyzn w kapturach.

Przetarłam ręką czoło i sięgnęłam po zegarek, stojący na szafce nocnej.
Wskazówki, wskazywały 2:33.
Wiedziałam, że już nie zasnę, a to wszystko przez emocję, które do tej pory w sobie kumulowałam.
Cały czas myślałam o tym, co się wczoraj, a właściwie dzisiaj stało.
Nie dawało mi to spokoju.
Dlatego postanowiłam zejść, do kuchni, w celu napicia się wody z cytryną.
Zawsze tak robię, gdy nie mogę zasnąć.
Po cichu, wyszłam z pokoju, kierując się w stronę schodów.
Zauważyłam, że drzwi od sypialni taty, są uchylone.
Zdecydowałam się więc sprawdzić, czy tam jest.
Spał.
Wspaniale – pomyślałam .
Nie mam najmniejszej ochoty, spojrzeć w jego oczy, po tym co zobaczyłam.
Bezszelestnie zamknęłam drzwi od pokoju, by mnie nie usłyszał, a następnie zeszłam na dół.
Ze szklanką w dłoni, usiadłam na kanapie, popijając napój.
Podrapałam się po głowie, myśląc o chłopaku, który leży przywiązany do rur,na podłodze, parę metrów pode mną.
Może powinnam mu pomóc się stąd wydostać ?
Tak chyba trzeba ?
W zasadzie nie wiem co zrobił, lecz czuję się jakbym go miała na sumieniu.
Nie pobiłam go i w ogóle, ale może ma rodzinę, która teraz traci wszelkie zmysły, szukając go ?
Albo dziewczynę ?
Wiem, że jutro chcą coś z nim zrobić, więc może to jego szansa ?
Choć jak to zrobię, mogę wpakować się w niezłe kłopoty, z których tak szybko się nie wywinę .
Właśnie jakie będą tego konsekwencje ?!
Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, ale nikt by się raczej nie dowiedział, ze to ja go wypuściłam .
W końcu mnie nie złapali, a ojciec śpi.

Odstawiłam pustą szklankę, do zmywaka i zdecydowałam, że zejdę do piwnicy, tylko by zobaczyć, czy nieznajomy się obudził.

Schodząc, ciągle odwracałam się, sprawdzając czy nikt mnie nie śledzi .
Nie wiem czego mam się spodziewać .
A jeśli okaże się, że to jakiś bandyta ?!
Zaczęłam ponownie się denerwować.
W całym pomieszczeniu panował półmrok i grobowa cisza, której nie śmiał zakłócić, nawet lekki powiew wiatru.
Byłam blisko celu.
Za blisko.
Stojąc pod żelaznymi drzwiami, na chwilę zamknęłam oczy, modląc się w duchu, by nic mi się nie stało.
Dotknęłam żelaznej klamki i otworzyłam wrota.
Ciemność, jedynie to zauważyłam.
Odważyłam się wejść trochę głębiej i na pierwszym planie, rzuciło mi się w oczy okaleczone ciało chłopaka.
Nie ruszał się.
Powoli zmniejszyłam odległość między nami i uklękłam przed nim.
Światło księżyca, które wpadało przez małe okno, zamontowane w ścianie, oświetliło mi w pełni jego zmasakrowaną twarz.
Miał włosy koloru rudego, blade, chude policzki oraz wiele blizn, które go oszpecały.
Ostrożnie potrząsnęłam jego ciałem.
Brak reakcji.
Dostrzegłam, że niedaleko znajduje się wiadro z wodą.
Nie mając innego pomysłu na pobudzenia go, wylałam połowę zawartości kubła na niego.
Obudził się, niczym oparzony.
Teraz ujrzałam jego oczy.
Miały one kolor błękitny, jak ocean.
Jeszcze nigdy takich nie widziałam.
Obserwował mnie ze skupieniem.
Pewnie myślał, że chcę mu wyrządzić krzywdę.
-Cześć.- powiedziałam niepewnie, by jakoś zacząć.
Nie odpowiedział, zauważyłam lekki niepokój.
-Nie bój się, przyszłam, by cię uratować.- rzekłam, spoglądając na niego.
-Uciekaj stąd. – wyszeptał, z chrypką w głosie .
-Dlaczego ?- spytałam się.
Przecież chcę mu pomóc.
-Nie ważne, po prostu wyjdź i nie wracaj. – powtórzył nieco głośniej.
-Nie wyjdę do póki, nie powiesz mi czemu .- postawiłam warunek.
Westchnął.
-Naprawdę chcesz wiedzieć?- zapytał .
-Tak- zatwierdziłam niepewnie, bojąc się odpowiedzi.
-Twój ojciec jest…- urwał, w połowie
-Gdzie ?!- zapytałam coraz bardziej zdenerwowana , tego czego za chwile się dowiem.
-W mafii …..
Tunel.gif
Tagi: Rozdział 2
17.07.2012 o godz. 23:12
Środa.
Jedyny dzień tygodnia, w którym tata wraca z pracy normalnie.
Niestety nie dzisiaj.
Jest godzina 22:10, a go wciąż nie ma .
Dla mnie to nic nowego.
Jestem przyzwyczajona, do jego bezustannej nieobecności.
Jednak potrzebuję pieniędzy na nową paczkę Chesterfieldów, bo ostatnio wydałam wszystkie moje oszczędności na pięć oryginalnych Danielsów.
Nigdy nie mogę oprzeć się okazji, kupna tak wybornego alkoholu, jakim jest Jack Daniels.
W moim rankingu, ma on najwyższą pozycję.
Jego smaku nie można porównać do jakiegoś, zwykłego Burbonu.
To prawdziwa Tennessee Whiskey .
Niestety ostatnio bardzo trudno go dostać, przez co łapie każdą możliwą okazję, by poczuć tą klasę smaku, pomimo wysokich kosztów.
A po jego skosztowaniu, nigdy nie mam żadnego grosza w kieszeni...
Czuję się wtedy jak na tafli lodu, która powoli dryfuję ze mną , po oceanie i to ona decyduję czy spadnę, czy jednak się utrzymam.
Jedynie dzięki forsie mogę zdobywać rzeczy, które w pełni mnie zaspokajają.
Podirytowana, poczekałam jeszcze 5 minut, niestety ojciec nadal nie wracał.
Nie marnując ani chwili dłużej ,zdenerwowana ściągnęłam bluzę oraz buty i z całej siły , rzuciłam nimi o podłogę , po czym nerwowym krokiem, skierowałam się w stronę schodów, by później udać się do łóżka.
Będąc w połowie drogi, na górę, zatrzymałam się ,pod wpływem czyichś głosów.
Dochodziły one z dworu.
Zdziwiona zbiegłam na dół i zgasiłam światło w całym domu, po czym wyjrzałam przez małe okno, znajdujące się w korytarzu.
Widoczność tego wieczoru była niewielka, więc nie udało mi się ujrzeć czegokolwiek.
Lekko przestraszona zasłoniłam ponownie szybę, śnieżnobiałą firaną.
Byłam na sto procent pewna, że parę minut temu usłyszałam jakieś męskie głosy.
Zaniepokojona podeszłam do drzwi wejściowych, przed którymi niedawno stałam, a następnie po cichu pociągnęłam za klamkę i dyskretnie wyszłam na dwór, podążając w ciemności, za dźwiękami.
Rodzice od najmłodszych lat wpajali mi , że trzeba bronić siebie, najbliższych oraz dobytek, przez co nie jestem w stanie tak po prostu olać jakiejkolwiek sprawy.
Nawet tej banalnej i błahej, która nic nie zmieni, w moim życiu.
Co to, to nie.
Nikt nie będzie bezczelnie, wchodził na moją posiadłość.
Już nie jeden raz stała się w tym mieście tragedia, przez lekceważenie takich sygnałów.
W trakcie mojej spokojnej, a zarazem niepewnej wycieczki po dworze, usłyszałam ogromny huk, który sprawił, że omal nie potknęłam się o własne nogi.
Błyskawicznie znalazłam się za wielkimi wiadrami, stojącymi tuż przy garażu, bo to stąd wydobywał się owy hałas.
Z ukrycia skontrolowałam sytuację w pomieszczeniu, w którym zawsze walają się graty taty, począwszy od pił i wiertarek, a skończywszy na wykałaczkach oraz starych, dziurawych skarpetach.
Nikogo, ani niczego nie zauważyłam, a gwar i odgłosy, które słyszałam wcześniej, jakby przepadły w nicość.
Z lekkim wahaniem, wyszłam z mojej kryjówki, wchodząc po omacku do garażu.
Nic.
Coś jest nie tak.
Przecież nie zgłupiałam do tego stopnia, by słyszeć jakiś cholerny harmider.
Przez cały dzień nie wypiłam żadnego alkoholu, nie paliłam, ani nic nie wciągałam, więc halucynacje, odpadają.
Postanowiłam więc zagłębić się w zagraconym pomieszczeniu, ale tam również niczego niepokojącego nie znalazłam.
Udałam się do piwnicy, gdyż to właśnie ona znajduje się następnie.
Pustka.
Lekko zblazowana, skierowałam się w stronę betonowych schodów, które prowadzą do wnętrza domu.
Chwila !
Zauważyłam, że drzwi znajdujące się na samym końcu piwnicy są delikatnie uchylone i pali się tam jaskrawe światło.
Prędko się do nich zakradłam i nadstawiłam ucho, przez co ponownie usłyszałam głosy, nękające mnie, od samego początku mojej „wyprawy ”, jeżeli w ogóle, można to tak nazwać.
-Co z nim zrobimy szefie, on za dużo wie ! – powiedział jakiś zdenerwowany mężczyzna , znajdujący się za ogromnymi metalowymi drzwiami.
Zaciekawiona, szerzej otworzyłam zardzewiałe wrota, dzięki czemu mogłam ujrzeć co się za nimi dzieję.
A to co tam zobaczyłam, omal nie zwaliło mnie z nóg .
Pięciu silnie zbudowanych mężczyzn znęcało się nad okaleczonym ciałem, nieprzytomnego chłopaka, przywiązanego do rur przewodowych.
Wyglądał jakby był martwy.
Leżał na zimnej, betonowej posadzce, a wokół niego rozciągała się kałuża jego własnej, ciemno bordowej krwi .
Gruby sznur, do którego były mocno przymocowane jego nadgarstki , zsiniały tak bardzo, że kolor jego rąk był niemalże niebieskofioletowy .
Na twarzy miał wiele głębokich zadrapań, z których nadal wydobywała się czerwona ciecz, spływająca po jego bladych policzkach, niczym wodospad .
-Boże. – wyszeptałam przerażona, kładąc moją zlaną potem dłoń, na szeroko rozwarte usta.
Moje serce biło niczym dzwon, w tym momencie .
Ręce drżały, a oddech co chwile przyśpieszał.
Co tu się dzieję !- darłam się w swoich myślach, w których obecnie rozpętała się potworna burza, jakiej w żaden sposób nie mogłam uspokoić.
-Zostawcie go tu , a jutro zjawicie się o tej samej godzinie co dziś i coś się z nim zrobi, bo przecież nie może tu tak leżeć cały dzień.- powiedział dziwnie znany mi głos, jednak jego właściciel nie chciał, za żadne skarby świata ujawnić swojej twarzy .
-O nie .- szepnęłam, po czym upadłam na moje kolana.
Przecież to głos


taty…
True False.jpg
Tagi: Rozdział 1
08.07.2012 o godz. 21:16

-Cholera. -syknęłam widząc, że ekran mojego nowego telefonu jest stłuczony.
-Tato !
-Tak ? – spytał, ubierając marynarkę, w korytarzu.
-Zepsułam tel… a gdzie ty się wybierasz ?! –powiedziałam ze zdziwieniem, ponieważ mówił, że dziś nie będzie wychodził.
-Idę do biura, muszę załatwić parę spraw, wrócę późno. – oznajmił i pocałował mnie w czoło, a następnie wyszedł.
Wspaniale … znowu zostałam sama.
Tak dokładnie wygląda moje życie, cmentarz pogrzebanych nadziei.
Zniszczone doszczętnie .
Gdybym miała więcej odwagi, dawno by mnie na tym świecie nie było.
Jednak żal mi zostawiać taty .
Prawdę mówiąc to on mi został , jeszcze moja przyjaciółka Stella, ale ostatnio bardzo się od siebie oddaliłyśmy.
Ma teraz chłopaka Sama i to jemu poświęca najwięcej uwagi.
Zazdroszczę jej .
Ja co do tego typu spraw nie mam szczęścia .
Niedawno spotykałam się z pewnym gościem, ale jemu chodziło o coś zupełnie innego niż mi .
Seks.
Dwa zupełnie różne zdania na ten temat .
Ja negatywne .
On pozytywne.
Tak zgadza się .
Nie owijając w bawełnę .
Zgwałcił mnie.
Jak szybko się to mówi, a jak wolno przepędza się to z umysłu.
To wydarzenie zrujnowało moje całe dotychczasowe życie , a także zmieniło mój światopogląd ,ale jakimś cudem wyszłam na prostą .
Dzięki ogromnej pomocy ze strony taty i Stelli .
A tego wstrętnego typa, do tej pory moje oczy nie widziały, co nie było, ani nie jest nadzwyczaj normalne, bo zawsze kręcił się po okolicy.
Nie chcę już wracać do tego tematu, więc słowo „The end ”jest teraz najodpowiedniejszym.
Jednak najgorszą rzeczą jaka mnie dotąd spotkała, pomijając wyżej wymieniony wątek, to śmierć mojej mamy.
Najtrudniejszy temat jaki, kiedykolwiek dane mi było omawiać.
Mama – najważniejsza, najbliższa, najbardziej wyrozumiała osoba, dzięki której od narodzin wiedziałam, że nic, ale to nic, nie jest w stanie mnie zatrzymać i że nie ważne co się stanie nie można się poddać, tylko powiedzieć sobie, skacz !
Taką ją pamiętam wytrwałą, piękną, kochającą, cierpliwą, tolerancyjną i nadzwyczaj dobrą.
A historia jej zgonu do tej pory jest dla wszystkich wielką zagadką, przez co dla mnie liczy się tylko to , by tam gdzie teraz jest było jej dobrze .

Niestety ojciec od czasu jej odejścia dziwnie sie zachowuje.
To znaczy , oszukuje, kłamie ,kombinuje na wszystkie strony.
Z pracy wraca bardzo późno, albo na drugi dzień.
I tak w kółko.
To denerwujące, a w jego zachowaniu martwi mnie jeszcze wiele innych rzeczy .
Ciągłe spóźnienia , szybkie i nerwowe odpowiedzi, na moje pytania , itp.
Samochód zmienia non stop, jakby miał swój schowek, w którym trzyma miliony.
O motorach to już nie wspomnę.
Dwa tygodnie temu był Derbi,
następnie Yamaha,
później Honda, a teraz Suzuki.
Założę się, że jak wróci to będzie kolejny...
Gdyby mama tu była, to wybiłaby mu z głowy te wszystkie samochody, motory i inne duperele.
Zauważyłam też, że sprowadza do mieszkania bardzo dużo różnych przedmiotów, które jego zdaniem są z biura.
Kable, podarte ubrania, rękawiczki, scyzoryki, sznury, piły, taśmy itp.
To wszystko znosi do domu.
Raz nawet widziałam, jak chowa broń w garażu.
Co mnie zszokowało, ponieważ w kancelarii raczej nie mają takiego sprzętu.
Mam nadzieję, że to się skończy, bo dłużej tego nie wytrzymam.
Gdy byłam mała, on się tak nie zachowywał.
Zawsze był spokojny i zrównoważony.
Teraz to wulkan, który zamiast lawy, posiada dzikie emocje .
Kiedy pytam go, o normalne rzeczy, typu „Gdzie byłeś ?”, „Co robiłeś ?, „Dlaczego bierzesz tyle niepotrzebnych gratów do domu ?”
On bardzo szybko się denerwuje i mówi żebym się nie wtrącała, bo to nie moja sprawa, a na następny dzień mnie za to przeprasza.
Ta rutyna zaczyna źle wpływać na moją psychikę, przez co zaczęłam palić i pić, czego on nie toleruje.
Najgorsze jest to, że to po nim mam tak silny charakter i jest się nam bardzo ciężko dogadać.
Jednak i tak mam z nim dobrze .
Dostaję to co chce, robię to co chce, do szkoły mnie nie ciągnie, więc często tam nie goszczę ,przez co on musi płacić kary za moje nieobecności.
Plus to, to, że jestem inteligentna i nie mam zbytnich ubytków jeżeli chodzi o wiedzę i on nie każe mi tam chodzić.
Chcę wrócić do normalności, jeżeli to jeszcze możliwe.
Vanessa Jordan.jpg
Tagi: Prolog
02.07.2012 o godz. 21:02

Steve Jordan- ojciec Vanessy.
Stella Khan-przyjaciółka Vanessy.
Lorens Bieber- ojciec Justina
Martin Bieber- brat Justina.
20.06.2012 o godz. 21:25

Justin Bieber- 18 letni Kanadyjczyk, mieszkający w Stratford, Ontario.
Charakter chłopaka jest silny .
Nienawidzi, gdy ktoś dyktuje mu co ma robić.
Jest pewny siebie, stanowczy. Uważa, że słabe jednostki trzeba natychmiastowo niszczyć.
Żyje wraz ze swoim ojcem Lorensem oraz starszym bratem Martinem.
Swojej biologicznej matki nigdy nie poznał, ponieważ zostawiła go zaraz po narodzinach .
Justin wspólnie z ojcem i bratem prowadzi nielegalny biznes, który przynosi im wielkie zyski.
Chłopak prowadzi niebezpieczne życie.
Justin Bieber.jpg
Tagi: Bohateowie
20.06.2012 o godz. 21:23

Vanessa Jordan- 17 letnia Latynoska mieszkająca w małym mieście Stratford, leżącym w dolnej Kanadzie.
Posiada bardzo ciekawą osobowość, wie konkretnie czego chce, jest stanowcza i pewna siebie, zawsze musi postawić na swoim.
Mieszka wraz ze swoim ojcem Stevem, który bardzo ją kocha i zrobiłby dla niej wszystko.
Mężczyzna jednak nie wie jak bardzo jego kłamstwa odbiją się na życiu córki.
Matka dziewczyny zmarła w dziwnych okolicznościach , gdy Vanessa miała 12 lat.
Był to dla niej wielki cios, który zmienił jej dotychczasowe życie .
W szkole pojawia się dość rzadko, a w zasadzie tylko w te dni kiedy jest ważny test lub gdy karzę jej iść ojciec.
Co do miłości, to niestety nie ma do niej szczęścia.
Jej ostatni związek zakończył się gwałtem, a chłopak, który dopuścił się tego czynu zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach.
Vanessa Jordan.jpg
20.06.2012 o godz. 21:09
jednachwilajb
True False
Skąd: Gdańsk,Polska
O mnie: Witam ! Nazywam się Karolina, mam 15 lat i mieszkam w Gdańsku . Od trzech lat jestem fanką Justina Biebera i stąd pomysł na to opowiadanie . :)
statystyki
sekcja użytkownika
Na wstępie : Opowiadanie o nazwie "True False", będzie miało charakter romantyczno - kryminalny,(Justin nie jest w nim sławny) . Mam nadzieję, że wszystkim się spodoba ! :D